Od wielu sezonów Formuła 1 rozwija się w zastraszającym tempie. Dotyczy to zarówno technologii budowy maszyny wyścigowej, jak i systemów, które towarzyszą w produkcji, usprawnianiu i „czytaniu” jej na torze wyścigowym. Jednocześnie w Formule 1 przewiduje się nawet rzeczy, które są nieprzewidywalne. Wszystko to prowadzi do osiągania granic, zarówno sprzętowych, jak i zasobów ludzkich.
Zerknijmy na sezon 2019. Pomimo wyjątkowo dobrze zapowiadających się testów przedsezonowych dla ekipy Ferrari, pierwsze sześć wyścigów padło łupem zespołu Mercedesa. Co na to bukmacherzy? Legalne zakłady bukmacherskie w Polsce były zgodne co do tego, która ekipa jest faworytem do sięgnięcia po koronę Mistrzostw Świata kierowców i konstruktorów. Wyjątek to Forbet, gdzie znaleźć można było Lewisa Hamiltona i ekipę Mercedesa w roli głównych pretendentów do zgarnięcia obu tytułów. Nie dziwiło mnie zatem, że Mercedes zgarnął sześć pierwszych miejsc. Zdziwiła mnie łatwość i regularność, z jaką to osiągnęli. Po Grand Prix Monako wielu kibiców załamywało ręce z rozpaczy, gdyż pomimo wysiłków i niesamowitej woli walki Maxa Verstappena, Mercedesy nadal były górą – na torze, na którym wydawałoby się, że są do pokonania. Tak niewiele brakowało, by RedBull przerwał serię srebrnych strzał.




Legalni bukmacherzy w Polsce także byli zaskoczeni tym faktem, tym bardziej, że Mercedes Lewisa Hamiltona przejechał na jednym komplecie opon niemal 3/4 wyścigu. Ranking zakładów bukmacherskich online 2019 nie zmienił się jednak od początku wyścigowego sezonu. Przyznać trzeba, że Formuła 1 oparta jest na przewidywalnych wynikach. Schemat dominacji jednej czy dwóch ekip w Formule 1 działa przeważnie w taki sam sposób. Kiedy pojawiają się w Formule 1 zmiany w regulaminach technicznych, tak jak miało to miejsce od sezonu 2014 (kiedy to weszła w życie era hybrydowa), to z reguły jeden lub dwa zespoły robią najlepszy użytek z nowej technologii. Za tą grupą, krok z tyłu, mamy w miarę wyrównany środek stawki, a kolejny krok z tyłu jej ogon. Ci z końca najczęściej muszą zmagać się nie tylko z problemami swojego auta, ale także z problemami spoza wyścigowego toru, takimi jak zasoby ludzkie, zasoby finansowe itd. W większości przypadków jednak z jednym i drugim.

Wraz z dojrzewaniem przepisów technicznych ekipy środka, stawki zbliżają się do czołówki, niemniej, kibiców w tym czasie nudzi już zastała dominacja jednej czy dwóch ekip wyścigowych. Toteż następuje kolejna zmiana przepisów, tak aby spróbować urozmaicić zawody, co gwarantuje ponowne rozpoczęcie takiego samego cyklu. Ponieważ kierowcom bardzo sprawnie idzie wykorzystywanie maksymalnego potencjału swoich samochodów, to kwalifikacje ładnie ustawiają całą stawkę w odpowiednim porządku, pod względem aktualnych osiągów bolidów. Najczęściej samochody ustawione są na polach startowych parami, mało tego – często według wewnętrznego zespołowego porządku. Zanim czerwone światło na starcie wyścigu zmieni się na zielone, kibice wiedzą już, że samochody najszybsze na danym torze znajdują się na czele stawki. Nie da się zatem ukryć, że słaby Williams nie dogoni lidera wyścigu, przebijając się przez całą stawkę kierowców, a drużyna srebrnych strzał nie spadnie na szary koniec, skoro właśnie dzień wcześniej wywalczyli cały pierwszy rząd na starcie. W tym momencie kursy u każdego z bukmacherów są doszacowane. To znaczy, że czytając o STS, PZbuk czy LVBet opinie, nie osiągniemy znacznie większego zysku na dany zakład, ponieważ różnice pomiędzy firmami są znikome. Tak jak kursy u bukmachera, tak samo strategie wyścigowe zespołów opierają się na danych i są optymalizowane. Przebywając na takim poziomie zaawansowania, w środowisku minimalnych zysków, rezultaty wszelakich błędów są minimalizowane. To bardzo bezpieczny system.




Zwróćcie uwagę, że w 2019 roku (jeśli nie ma wyścigowych incydentów) większość samochodów, które przystępują do wyścigu, dociera do mety. To świadczy o bardzo wysokiej niezawodności bolidów. Pamiętacie wyścigi z połowy lat 90.? Weźmy choćby pod uwagę Grand Prix Francji 1996, gdzie startujący z Pole Position Michael Schumacher, w wyniku wybuchu silnika nie ukończył okrążenia formującego. Jeszcze nigdy niezawodność nie stała zatem na tak wysokim poziomie. Potwierdzone zostało, że jest to wynik tego, ze zespoły z czołówki unikają zbędnego ryzyka. Taki stan rzeczy może powodować brak zainteresowania u graczy do obstawiania wyścigów Formuły 1. Bukmacherzy nieczęsto też dedykują jakiekolwiek promocje dla tej dyscypliny, choć fanów tego sportu jest bardzo wielu. Nakłady na promowanie wyścigów wśród bukmacherów mogłyby znacznie zwiększyć obroty firm. Gdyby aktywny był w Betclic kod promocyjny, czy w STS kod bonusowy, uprawniający do uzyskania większych profitów z obstawiania Formuły 1, połączony z LIVE streamingiem i szeroką ofertą zakładów na żywo, atrakcyjność bukmachera w tym aspekcie znacznie by się zwiększyła. Być może zespoły opanowały do perfekcji sensowne strategie dla swoich ekip, których celem jest osiągnięcie wyniku, ale rozpowszechnienie nowoczesnych kanałów dystrybucji Formuły 1 u bukmacherów poprawiłoby jakość emocji wśród graczy. Oczywiście w żadnym aspekcie, w którym występuje czynnik ludzki, nie można ustrzec się błędu. Tym samym dominujące ekipy mogą pozwolić sobie na drobne błędy i jest to wkalkulowane w ostateczny rezultat. Nie mają zatem większego znaczenia na wynik. Załóżmy, że najlepsze zespoły mają około pół sekundy przewagi nad najlepszymi ekipami z środka stawki, to na mecie wyścigu okaże się, że finalnie mają przewagę kilkudziesięciu sekund. Różnica znaczna.

Osiągi czołowych zespołów – ustawione w kolejności pod względem relatywnej szybkości bolidu – są takie, że najlepsze ekipy Formuły 1, nie przejmują się modelowaniem strategii wyścigowej, uwzględniając w niej zespoły z środka stawki, tym bardziej ekipy z jej końca. Poza sytuacją, gdy występuje na torze tłok po zaplanowanym zjeździe na pit-stop, bądź dublowanie. To jednoznacznie pokazuje różnicę w priorytetach podczas Grand Prix, a także potwierdza jeszcze jedną rzecz, mianowicie, że mniejsze zespoły w rzeczywistości nie rywalizują z dużymi ekipami, w tym samym wyścigu.

Skoro ustaliliśmy już jak wygląda strategia ekip wyścigowych, należy także wspomnieć, że kolejnym elementem w tej układance jest to, że zespoły nie lubią również, gdy dwaj kierowcy zasiadające w fotelach ich bolidów rywalizują ze sobą. Kierowcy tego samego zespołu ścigają się więc jako para. To znaczy, że w każdym Grand Prix nie walczy ze sobą 20 pojedynczych samochodów, a 10 różnych strategii wyścigowych. To jednocześnie ogranicza różnorodność rezultatów. W tak zaawansowanym technicznie sporcie, pozbawionym niemal całkowicie ryzyka i zarządzanym poprzez dane jedyne zmienne, które mogą zakłócić końcowy wynik wyścigu, błedy są przewidywalne. Są to błędy, które popełniają ekipy podczas pit stopów, ewentualne błędy strategiczne, kary przesunięcia bolidu na starcie, neutralizacje, błędy kierowców podczas sesji kwalifikacyjnej, zmienna pogoda (deszcz) lub niewłaściwy dobór opon. Dlatego najlepsze zespoły uczą się także w jaki sposób reagować na neutralizację i w jaki sposób unikać kar (m.in. zatrudniając specjalistów, którzy do maksimum starają się analizować przepisy i wykorzystywać w nich wszelkie powstałe luki prawne). Do tego celu potrzebne jest również zatrudnienie najlepszych kierowców, którzy także popełniają jak najmniej błędów, doskonale znają charakterystykę pracy opon, a także wyśmienicie potrafią jeździć w zmiennych warunkach atmosferycznych. Dodatkowo, każdy z nich ma swoją ulubioną pętlę wyścigową w kalendarzu, na której lubi się ścigać i może na nim odnosić nieco lepsze rezultaty niż średnio w innym wyścigu. W dobie relacjonowania każdego ruchu kierowcy podczas każdego pojedynczego okrążenia, inżynier wyścigowy jest w stanie tak przekazać informację swojemu podopiecznemu, aby przejeżdżał sektor, czy pojedynczy zakręt w nieco innym stylu. Wszystko po to, aby maksymalnie zbliżyć go do szybszego kierowcy w zespole. Monitorowanie całego pakietu wyścigowego ma niebagatelny wpływ na końcowy wynik.

Wraz ze stopniowymi przenosinami Formuły 1 ze świata analogowego do świata cyfrowego, rezultaty są niemal tak samo przewidywalne, jak przy robieniu zakupów w sklepie internetowym. Ekipy doskonale wiedzą, kiedy ich „para” przejedzie linię mety. Jest to podstawowy problem dla sportu, w którym fani chcą oglądać ściganie, niemniej rozdający karty w tej grze przez cały czas walczą o to, aby było zupełnie odwrotnie. Jak w takim przypadku powinni reagować bukmacherzy, aby uczynić tą gałąź sportu rentowną? Załóżmy, że w eFortuna kod promocyjny otrzymujemy za zakład postawiony na jedno z Grand Prix (ustalony w promocji market). Używając go do obstawienia zakładu w kolejnym Grand Prix, automatycznie bierzemy udział w kolejnym wyścigu. Jeśli nie jest on pozbawiony wymienionych wcześniej błędów, bukmacher może liczyć na to, że gracz, emocjonując się wyścigiem, oprócz otrzymanego kodu, postanowi dokonać wpłaty na konto gracza, celem dalszego obstawiania na Formułę 1. Jeśli pozwolimy graczowi wziąć udział w podobnej promocji z kodem w kolejnych Grand Prix, może okazać się, że łańcuszek, jaki powstaje podczas tego procesu, jest bardzo zbliżony do tego, jaki ma obecnie miejsce w Formule 1 – czyli przewidywalności.