Francja lepsza od Chorwacji w Lidze Narodów!

Wielu było ekspertów sceptycznie wypowiadających się na temat sensu rozgrywania Ligi Narodów. Rozgrywki wymyślone przez UEFA miały zastąpić mecze towarzyskie, który niewiele wnosiły w kalendarzu piłkarskim i cieszyły się dużo mniejszym zainteresowaniem niż typowe spotkania drużyn o punkty. Projekt Ligi Narodów miał temu zapobiec i póki co trzeba przyznać, że sprawdza się to znakomicie. Trenerzy mając świadomość, że ich drużyny mają coś do wygrania starają się wystawiać najmocniejsze zestawienia, które w ostatecznym rozrachunku pozwolą osiągnąć sukces. Przetestuj PZBuk kod promocyjny odbierz i zobacz jak to działa.

Na brak emocji z pewnością nie mogą narzekać fani reprezentacji Francji. Ich zawodnicy w ramach drugiej kolejki Ligi Narodów pokonali Chorwację 4:2. Wynik z pewnością był lepszy niż gra Francuzów, którzy wbrew pozorom nie byli w tym spotkaniu drużyną przeważającą. Przegrana Chorwacji oznacza, że zawodnikom z Bałkanów nie udało się zrewanżować na Francji za przegrany finał mistrzostwa Świata z 2018 roku. Wówczas również Francuzi wygrali wynikiem 4:2. Wypróbuj kod promocyjny Betfan odbierz i typuj Ligę Narodów.

Nieudany rewanż

Mecz przez wielu ekspertów traktowany był jako rewanż za finał mundialu w Rosji. Sam początek spotkania mógł wskazywać na to, że Chorwatom faktycznie uda się zrewanżować za porażkę sprzed dwóch lat. Cały czas przeprowadzali ataki, które pozwalały im wdzierać się do pola karnego Francuzów. Napastnikom drużyny z Chorwacji brakowało jednak pewności siebie, przez co nie byliśmy świadkami bramek po akcjach ekipy z Bałkanów. Dopiero Dejan Lovren podjął właściwą decyzję i wpakował piłkę do siatki rywali. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego piłka wylądowała pod jego nogami. Ograł Lucasa Hernandeza, a następnie wpakował piłkę do siatki. Sprawdź jak działa kod promocyjny Fortuna odbierz i obstawiaj ulubione rozgrywki.

Po 16. minutach goście prowadzili więc 1:0. Aktualni wicemistrzowie świata nie zamierzali jednak zwalniać. Grali bardzo agresywnie i intensywnie, przez co Francuzi nie byli w stanie odpowiedzieć na ich nieustanne ataki. Szczególnie nieporadny był Griezmann, który nie brał gry na siebie, co skutkowało brakiem polotu oraz finezji w akcjach Francuzów. Piłkarz Barcelony miał świetną okazję, kiedy to znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem Chorwacji, jednak gorą z tej potyczki wyszedł Livaković. Na przełamanie Francuzów musieliśmy czekać aż do końcówki pierwszej połowy, kiedy to piłkę do bramki wpakował Anthony Martial. Piłkarz Manchesteru United świetnie wykończył podanie od Ben Yeddera. Przekonaj się jak działa Totolotek kod promocyjny odbierz i stawiaj wybrane przez siebie mecze.

Mnóstwo bramek w drugiej połowie

W drugiej połowie dużo lepiej prezentował się wyżej wspomniany przez nas Griezmann. Bramkę zdobyli jednak Chorwaci. Mateo Kovacić zdecydował się na podanie prostopadłe ze środka pola, które dotarło do Josipa Brekalo. Temu udało się ograć trzech obrońców reprezentacji Francji i wpakować piłkę do siatki Hugo Llorisa. Wszystko wskazywało na to, że Chorwaci utrzymają swój rytm gry, jednak to Francuzi zdecydowanie przyspieszyli. Zaczęli grać jak na mistrzów Świata przystało. Upamecano świetnie uciekł spod krycia Lovrena w polu karnym i doskoczył do piłki dośrodkowanej przez Griezmanna. Obrońca mimo przeciętnej grze w defensywie odkupił część win strzelając piękną bramkę. Zobacz jak funkcjonuje kod bonusowy Lvbet odbierz i typuj wybrane przez siebie rozgrywki.

Chorwaci z upływem kolejnych minut coraz bardziej dawali się zamykać w okolicach własnego pola karnego. Kolejną dobrą okazję miał Martial, który będąc oko w oko z bramkarzem Chorwacji uderzył prosto w niego. Kolejną bramkę dla Francuzów strzelił Olivier Giroud. Bramka padła na skutek rzutu karnego, który sędzia podyktował po zagraniu ręką Marcelo Brozovicia. Zawodnik Chelsea spokojnie podszedł do jedenastki i pokonał bramkarza gości. Francja po tej bramce zwolniła, jednak Chorwaci również nie mieli już siły do dalszych ataków. Piłkarze z Bałkanów próbowali co prawda jeszcze atakować, ale żadna z ich akcji nie skończyła się bramką. Tym samym do końca spotkania utrzymał się wynik 4:2, czyli taki sam jaki mieliśmy okazję zobaczyć przy okazji finału mistrzostwa Świata.